In the spring of 2017, when we moved to Bromsgrove during our first walks around the area, it turned out that not far from our house there is a large meadow with a herd of horses on it. The horses did not have a stable, I have never met anyone who looks after them. After some time, I noticed that some horses were disappearing and new ones were appearing in their place. I wish I had documented each of them. I asked other walkers whether they knew whose horses they were, but for almost two years I didn’t learn anything about them. It was on them that I decided to start my horse photography all over again. There are not many of these photos and most of them are unsuccessful. Very often they came out out of focus or the focus went not where I wanted. I admit that it discouraged me and there weren’t many attempts.

Wiosną 2017 roku, kiedy przeprowadziliśmy się do Bromsgrove podczas pierwszych spacerów po okolicy, okazało się, że całkiem niedaleko od naszego domu jest duża łąka a na niej stado koni. Konie nie miały stajni, nigdy nie spotkałam nikogo, kto się nimi zajmuje. Po jakimś czasie zauważyłam, że niektóre konie znikają a na ich miejsce pojawiają się nowe. Żałuję, że nie dokumentowałam każdego z nich. Podpytywałam innych spacerowiczów czy wiedzą czyje to konie, ale przez prawie dwa lata nic się o nich nie dowiedziałam. To właśnie na nich postanowiłam zacząć od nowa tę moją fotografię koni. Nie ma tych zdjęć wiele i większość jest nieudana. Bardzo często wychodziły nieostre lub ostrość szła zupełnie nie tam gdzie chciałam. Przyznam, że mnie to zniechęcało i nie było tych prób zbyt wiele.

In today’s post, there are 20 photos that I took in April 2017. I want the photos of these horses on my blog in the order I took them. It will also be a memento of these horses for me. After some time I noticed that on the other side of the busy street there is another, even bigger meadow and horses. In the spring of 2020, there was an article in the local newspaper saying that some of the horses had been picked up by the animal welfare charity. The reason was that the horses wore thick rugs throughout the winter, and when it got warm, huge wounds were formed on their backs. It seems to me that since this accident the horses have only been standing in one of the meadows. I know that these photos are not masterpieces, but they are where I learn editing and look for what I once lost when it comes to photography. I test various techniques on them, learn step by step from the Internet. It is not easy … I hope to finally learn, find my style and in some time I will look at these pictures and see the path I have gone through.

W dzisiejszym poście znajduje się 20 zdjęć, które wykonałam w kwietniu 2017 roku. Chcę, żeby na blogu znalazły się zdjęcia tych koni w kolejności kiedy je zrobiłam. Będzie to dla mnie też jakaś pamiątka po tych koniach. Po jakimś czasie zauważyłam, że po drugiej stronie ruchliwej ulicy jest druga, nawet większa łąka i konie. Na wiosnę 2020 roku w lokalnej gazecie był artykuł o tym, że część koni została odebrana przez fundację. Powodem było to, że konie nosiły przez zimę grube derki bez przerwy i kiedy zrobiło się ciepło na ich grzbietach powstały ogromne rany. Wydaje mi się, że od tego wypadku konie stoją tylko na jednej z łąk. Wiem, że te fotografie to nie są arcydzieła, ale to na nich uczę się edycji i poszukuje tego co kiedyś utraciłam, jeśli chodzi o fotografię. Testuję na nich różne techniki, uczę się krok po kroku z internetu . Nie jest to łatwe… Mam nadzieję, że w końcu się nauczę, znajdę swój styl i za jakiś czas będę patrzeć na te zdjęcia i zobaczę drogę, którą przeszłam.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *